Kiedy się obudziłem wtulona byłe we mnie Klaudia. Sięgnąłem po telefon by sprawdzić która jest godzina. Było kilka minut po dziewiątej rano. Postanowiłem nie ruszać się z miejsca, aby Klaudia się wyspała.
Zacząłem bawić się jej włosami i pomyślałem jak to by bez niej moje życie wyglądało. Jednym słowem okropnie. Ona wprowadza do mego życia tyle radości. Zawsze mnie rozbawi, kiedy wracam do domu po męczącej próbie i widzę ją to od razu mam banana na twarzy. Nie wyobrażam sobie życia z kimś innym.
Nagle się przeciągnęła. Spojrzała na mnie i się ciepło uśmiechnęła.
- Długo nie śpisz?
- Kilka minut - pocałowałem ją w czoło i przytuliłem
- Louis, bo mnie udusisz !
- Sorry. Tęskniłem za tobą
- Całą noc byliśmy razem geniuszu haha
- No, ale jednak
- Z kim ja żyje - złapała się za głowę i wybuchła śmiechem tak jak ja
- Ubierz się i zejdź na śniadanie będe czekał - wstałem i zszedłem do kuchni
Kiedy schodziłem ze schodów spostrzegłem Liama, który już siedział wraz z loczkiem przy stole.
- Siema - przywitałem się i usiadłem na swoje miejsce
- Siema, a ty co tak późno wstałeś? - zapytał się Liam opierając głowę o ręke
- No właśnie, jesteś porannym ptaszkiem haha - zaśmiał się Hazz i poszedł odstawić talerz do kuchni
- A tak jakoś. Późno spać poszedłem, a rano nie chciałem budzić Klaudii.
- Aaa. No to wszystko jasne.
- A jak się wam układa? - spytał się lokowaty, który właśnie wchodził do jadalni
- Baaardzo dobrze. Nigdy nie byłem taki szczęśliwy.
- Da sie to zauważyć Tommo - uśmiechnął się Liam
- Cieszę się, że jesteś w końcu szczęśliwy - powiedział Harry i udawał, że wyciera łzy.
Kiedy tak rozmawialiśmy do jadalni również wszedł Niall. Oczywiście miał roztrzepane swoje blond włosy, koszulke Irlandii, a do tego dres.
Od razu zasiadł do stołu i zaczął zajadać. Ile on ma żołądków że tyle w siebie wpycha? Następnie przyszła Klaudia. Usiadła obok mnie i oparła się o moje ramię. Jak co poranek nic jej się nie chciało.
- Louis zrób mi kanapke - poprosiła mnie zamykając powoli oczy
- A bozia rączki dała?
- Dała dała. No, ale Louis nie chce mi się - przeciągała, lecz nie ruszała głowy z mojego ramienia i cały czas miała zamknięte oczy.
- No dobrze.
- Yey. Dziękuje - pocałowała mnie w policzek i znów jej głowa powędrowała na moje ramię.
Przez cały poranek Niall nie odezwał się ani słowem, co do niego nie podobne. Przecież to on zawsze najwięcej nawijał. Chciałbym mu pomóc, ale nie wiem jak. Skoro on powiedział, że jego szczęście nosi imię Klaudia. Uhh co za beznadziejna sytuacja. Ja ją kocham on ją kocha. A ona kocha mnie. Gorzej chyba być nie może, prawda?
- Louis ?
- Tak?
- Koocham Cię - uśmiechnęła się i namiętnie mnie pocałowała. Szczerze? Obawiałem się tego. Dlaczego? Niall był tam.
Irlandczyk szybko wstał i wyszedł z domu. Klaudia widocznie była zdziwiona.
- Ej czemu on się tak zachowuje? Co z nim się dzieję? - dopytywała się nas Klaudia. Spoglądaliśmy z Liamem i Harrym na siebie. Wiedzieliśmy, że nie możemy jej powiedzieć tego, że Niall ją kocha, bo by nas znienawidził. On musi jej to sam powiedzieć.
- No wiesz ma gorsze dni - odezwał się w końcu Liam
- No właśnie, wiesz on tak już ma - dokończył Hazza
- Będzie dobrze. Przejdzie mu - dopowiedziałem i ją przytuliłem.
* * *
*Oczami Nialla*
Mam dość. Dość patrzenia jak to oni się kochają! Wybiegłem z domu i poszedłem do miejsca, które razem znalazłem z Klaudią.
Jest dość blisko nas, w parku trzeba się przedostać przez krzaki i kilka drzew i się znajdzie piękną polanę. To miejsce na prawdę wycisza. Tak wiem w piżamie wybiegłem z domu, a teraz idę w niej w miejscu publicznym. No cóż mówi się trudno.
Kiedy w końcu tam dotarłem, usiadłem obok wielkiego dębu. Oparłem głowę o korę i spojrzałem się w górę.
Pojedyńcze promienie słońca padały na moją twarz. Zamknąłem oczy i zacząłem rozmyślać. Powiedzieć jej? Wyprowadzić się? Odizolować się od niej? Nie mam pojęcia. Wszystko mnie przerasta.
Chyba najlepszym wyjściem z całej tej sytuacji będzie wyprowadzka z naszego domu. Nie będę ich widział, nie będę jej widział. Z chłopakami widuję się i tak codziennie na próbach, a już niedługo na trasie koncertowej. Tak to jest najlepsze wyjście. Może nawet stłumię trochę uczucie do Klaudii? Może. Chociaż są na to małe szanse, ale warto spróbować. Zacznę się pakować jak wrócę do domu. Na dobry początek wynajmę pokój w hotelu. Jeszcze trochę tam posiedziałem, wyciszyłem się, odprężyłem jednym słowem. I postanowiłem wrócić. Powolnym krokiem zmierzałem ku domowi. W końcu doszedłem i natychmiast poszedłem do pokoju, aby nie zwlekać i zacząć się pakować. Zamknąłem drzwi na klucz, i wyciągnąłem wielką walizkę. Następnie zacząłem wszystkie moje rzeczy pakować. Zajęło mi to jakąś godzinkę. Kiedy byłem gotowy walizkę położyłem pod łóżko, aby z samego rano wynieść się stąd. Otworzyłem drzwi i położyłem się na łóżku, patrząc się w sufit. Oczy mi się zamykały, zasnąłem.
Obudzimy mnie wrzaski Hazzy.
- Zabiję was ! Jak Boga kocham zabiję ! ! - krzyczał i chyba kogoś gonił
- To był taki żart ! No weź Hazza ! Aaaaa zostaw mnie !- krzyczał Louis z ciekawości zszedłem na dół. Osłupiałem jak zobaczyłem Hazze w WYPROSTOWANYCH WŁOSACH goniącego Louisa i Klaudię. Klaudia kiedy mnie zobaczyła podbiegła do mnie, a w ręku miała prostownicę. Schowała się za mną.
- Co wyście mu zrobili ? haha
- Wyprostowaliśmy mu włosy ! haha
- Jesteście nienormalni - pociągnęła mnie na górę i usiedliśmy na schodach
- No wiem. Ja jakoś uniknę kary, ale Louis nie - oboje się zaśmialiśmy
- Harry chyba dopadł Lou - powiedziałem kiedy kątem oka spostrzegłem Hazze który siedział na Louisie i nie wiedziałem co chciał mu zrobić
- Uhh. Idę ratwać mojego supermana - uśmiechnęła się i wstała ja również, przytuliła mnie - życz mi powodzenia - i zbiegła do salonu i wskoczyła na Hazze.
Będzie mi jej cholernie brakować, chłopaków również. No, ale robię to dla własnego dobra.
Ponownie zszedłem na dół. Liam siedział na kanapie i oglądał 'Toy Story 3' jakby nigdy nic. Louis, Klaudia i Harry się napieprzają a on siedzi i ogląda hah cały daddy.
Usiadłem obok niego i przyłączyłem się do oglądania. Usłyszałem jak Harry woła Klaudię i nagle zobaczyłem ją przede mną. Wtuliła się we mnie i powiedziała ' proszę obroń mnie przed nim ' serce waliło mi jak oszalałe. Objąłem ją i zacząłem ociekać, przed lokowatym. Dotarliśmy do mojego pokoju. Upadliśmy na łóżko i zaczeliśmy się śmiać.
- Boże.. Harry...jest...niebezpieczny - próbowała coś powiedzieć, ale ciągle się śmiała
- No..weź..haha..wyprostowaliście...haha..mu..jego..zacne..loki haha - nie mogliśmy opanować śmiechu.
Dopiero po kilku minutach zauważyłem, że Klaudia na mnie leży. Jej głowa znajdowała się na moim torsie, a dokładniej przy moim sercu. Nagle zaczęło walić jak oszalałe.
- Jeju Niall, ale tobie serce wali!
- Serio? Zmęczyłem się - skłamałem znowu. Cały czas ją okłamuje. Nie wytrzymuje tego.
- No ładnie. Niall się zmęczył. - wstała i powiedziała - idę ratować tego głupka haha do jutra żarłoczku.
Uwielbiałem jak do mnie tak mówiła. Zniknęła za drzwiami. Usiadłem na łóżku i głęboko westchnąłem.
Tak. Będzie mi tego cholernie brakować.
________________________________
No i w końcu napisałam kolejny rozdział :)
Nie było tyle komentarzy ile być powinno, ale miałam wenę więc jest.
Mam nadzieję, że się podoba.
Czytasz = wyraź swoją opinię chociaż w krótkim komentarzu
4kom=kolejny rozdział :*
WOW! PONAD 600 wejść?! KOCHAM WAS ! <3
Ale że Niall się wyprowadza? WOW! Daaalej chce wiedzieć jak to przyjmie reszta :) Plisss daaalej :*
OdpowiedzUsuńFajne:D Dalej *_^
OdpowiedzUsuńnominowałam Cię do The Versalite Blogger :3 ---------> http://change-your-life-xx.blogspot.com/2013/04/the-versalite-blogger.html
OdpowiedzUsuńNo dalej, nie moge się doczekać <3333
OdpowiedzUsuń