wtorek, 19 marca 2013

Rozdział 15

*Oczami Louisa*
Kiedy się obudziłem wtulona byłe we mnie Klaudia. Sięgnąłem po telefon by sprawdzić która jest godzina. Było kilka minut po dziewiątej rano. Postanowiłem nie ruszać się z miejsca, aby Klaudia się wyspała. 
Zacząłem bawić się jej włosami i pomyślałem jak to by bez niej moje życie wyglądało. Jednym słowem okropnie.  Ona wprowadza do mego życia tyle radości. Zawsze mnie rozbawi, kiedy wracam do domu po męczącej próbie i widzę ją to od razu mam banana na twarzy. Nie wyobrażam sobie życia z kimś innym.   
Nagle się przeciągnęła. Spojrzała na mnie i się ciepło uśmiechnęła.
- Długo nie śpisz?
- Kilka minut - pocałowałem ją w czoło i przytuliłem 
- Louis, bo mnie udusisz ! 
- Sorry. Tęskniłem za tobą
- Całą noc byliśmy razem geniuszu haha
- No, ale jednak 
- Z kim ja żyje - złapała się za głowę i wybuchła śmiechem tak jak ja
- Ubierz się i zejdź na śniadanie będe czekał - wstałem i zszedłem do kuchni
Kiedy schodziłem ze schodów spostrzegłem Liama, który już siedział wraz z loczkiem przy stole.
- Siema - przywitałem się i usiadłem na swoje miejsce
- Siema, a ty co tak późno wstałeś? - zapytał się Liam opierając głowę o ręke
- No właśnie, jesteś porannym ptaszkiem haha - zaśmiał się Hazz i poszedł odstawić talerz do kuchni
- A tak jakoś. Późno spać poszedłem, a rano nie chciałem budzić Klaudii.
- Aaa. No to wszystko jasne.
- A jak się wam układa? - spytał się lokowaty, który właśnie wchodził do jadalni
- Baaardzo dobrze. Nigdy nie byłem taki szczęśliwy.
- Da sie to zauważyć Tommo - uśmiechnął się Liam
- Cieszę się, że jesteś w końcu szczęśliwy - powiedział Harry i udawał, że wyciera łzy.
Kiedy tak rozmawialiśmy do jadalni również wszedł Niall. Oczywiście miał roztrzepane swoje blond włosy, koszulke Irlandii, a do tego dres.
Od razu zasiadł do stołu i zaczął zajadać. Ile on ma żołądków że tyle w siebie wpycha? Następnie przyszła Klaudia. Usiadła obok mnie i oparła się o moje ramię. Jak co poranek nic jej się nie chciało. 
- Louis zrób mi kanapke - poprosiła mnie zamykając powoli oczy
- A bozia rączki dała? 
- Dała dała. No, ale Louis nie chce mi się - przeciągała, lecz nie ruszała głowy z mojego ramienia i cały czas miała zamknięte oczy.
- No dobrze.
- Yey. Dziękuje - pocałowała mnie w policzek i znów jej głowa powędrowała na moje ramię.
Przez cały poranek Niall nie odezwał się ani słowem, co do niego nie podobne. Przecież to on zawsze najwięcej nawijał. Chciałbym mu pomóc, ale nie wiem jak. Skoro on powiedział, że jego szczęście nosi imię Klaudia. Uhh co za beznadziejna sytuacja. Ja ją kocham on ją kocha. A ona kocha mnie. Gorzej chyba być nie może, prawda?
- Louis ?
- Tak?
- Koocham Cię - uśmiechnęła się i namiętnie mnie pocałowała. Szczerze? Obawiałem się tego. Dlaczego? Niall był tam. 
Irlandczyk szybko wstał i wyszedł z domu. Klaudia widocznie była zdziwiona. 
- Ej czemu on się tak zachowuje? Co z nim się dzieję? - dopytywała się nas Klaudia. Spoglądaliśmy z Liamem i Harrym na siebie. Wiedzieliśmy, że nie możemy jej powiedzieć tego, że Niall ją kocha, bo by nas znienawidził. On musi jej to sam powiedzieć. 
- No wiesz ma gorsze dni - odezwał się w końcu Liam
- No właśnie, wiesz on tak już ma - dokończył Hazza
- Będzie dobrze. Przejdzie mu - dopowiedziałem i ją przytuliłem. 


*   *   *


*Oczami Nialla*
Mam dość. Dość patrzenia jak to oni się kochają! Wybiegłem z domu i poszedłem do miejsca, które razem znalazłem z Klaudią.
 Jest dość blisko nas, w parku trzeba się przedostać przez krzaki i kilka drzew i się znajdzie piękną polanę. To miejsce na prawdę wycisza. Tak wiem w piżamie wybiegłem z domu, a teraz idę w niej w miejscu publicznym. No cóż mówi się trudno.
Kiedy w końcu tam dotarłem, usiadłem obok wielkiego dębu. Oparłem głowę o korę i spojrzałem się w górę. 
  Pojedyńcze promienie słońca padały na moją twarz. Zamknąłem oczy i    zacząłem rozmyślać. Powiedzieć jej? Wyprowadzić się? Odizolować się od niej? Nie mam pojęcia. Wszystko mnie przerasta. 
Chyba najlepszym wyjściem z całej tej sytuacji będzie wyprowadzka z naszego domu. Nie będę ich widział, nie będę jej widział. Z chłopakami widuję się i tak codziennie na próbach, a już niedługo na trasie koncertowej. Tak to jest najlepsze wyjście. Może nawet stłumię trochę uczucie do Klaudii? Może. Chociaż są na to małe szanse, ale warto spróbować. Zacznę się pakować jak wrócę do domu. Na dobry początek wynajmę pokój w hotelu. Jeszcze trochę tam posiedziałem, wyciszyłem się, odprężyłem jednym słowem. I postanowiłem wrócić. Powolnym krokiem zmierzałem ku domowi. W końcu doszedłem i natychmiast poszedłem do pokoju, aby nie zwlekać i zacząć się pakować. Zamknąłem drzwi na klucz, i wyciągnąłem wielką walizkę. Następnie zacząłem wszystkie moje rzeczy pakować. Zajęło mi to jakąś godzinkę. Kiedy byłem gotowy walizkę położyłem pod łóżko, aby z samego rano wynieść się stąd. Otworzyłem drzwi i położyłem się na łóżku, patrząc się w sufit. Oczy mi się zamykały, zasnąłem. 
Obudzimy mnie wrzaski Hazzy. 
- Zabiję was ! Jak Boga kocham zabiję ! ! - krzyczał i chyba kogoś gonił
- To był taki żart ! No weź Hazza ! Aaaaa zostaw mnie !- krzyczał Louis z ciekawości zszedłem na dół. Osłupiałem jak zobaczyłem Hazze w WYPROSTOWANYCH WŁOSACH goniącego Louisa i Klaudię. Klaudia kiedy mnie zobaczyła podbiegła do mnie, a w ręku miała prostownicę. Schowała się za mną. 
- Co wyście mu zrobili ? haha
- Wyprostowaliśmy mu włosy ! haha
- Jesteście nienormalni - pociągnęła mnie na górę i usiedliśmy na schodach
- No wiem. Ja jakoś uniknę kary, ale Louis nie - oboje się zaśmialiśmy
- Harry chyba dopadł Lou - powiedziałem kiedy kątem oka spostrzegłem Hazze który siedział na Louisie i nie wiedziałem co chciał mu zrobić
- Uhh. Idę ratwać mojego supermana - uśmiechnęła się i wstała ja również, przytuliła mnie - życz mi powodzenia - i zbiegła do salonu i wskoczyła na Hazze.
Będzie mi jej cholernie brakować, chłopaków również. No, ale robię to dla własnego dobra. 
Ponownie zszedłem na dół. Liam siedział na kanapie i oglądał 'Toy Story 3' jakby nigdy nic. Louis, Klaudia i Harry się napieprzają a on siedzi i ogląda hah cały daddy. 
Usiadłem obok niego i przyłączyłem się do oglądania. Usłyszałem jak Harry woła Klaudię i nagle zobaczyłem ją przede mną. Wtuliła się we mnie i powiedziała ' proszę obroń mnie przed nim ' serce waliło mi jak oszalałe. Objąłem ją i zacząłem ociekać, przed lokowatym. Dotarliśmy do mojego pokoju. Upadliśmy na łóżko i zaczeliśmy się śmiać.
- Boże.. Harry...jest...niebezpieczny - próbowała coś powiedzieć, ale ciągle się śmiała
- No..weź..haha..wyprostowaliście...haha..mu..jego..zacne..loki haha - nie mogliśmy opanować śmiechu.
Dopiero po kilku minutach zauważyłem, że Klaudia na mnie leży. Jej głowa znajdowała się na moim torsie, a dokładniej przy moim sercu. Nagle zaczęło walić jak oszalałe.
- Jeju Niall, ale tobie serce wali! 
- Serio? Zmęczyłem się - skłamałem znowu. Cały czas ją okłamuje. Nie wytrzymuje tego.
- No ładnie. Niall się zmęczył. - wstała i powiedziała - idę ratować tego głupka haha do jutra żarłoczku. 
Uwielbiałem jak do mnie tak mówiła. Zniknęła za drzwiami. Usiadłem na łóżku i głęboko westchnąłem. 
Tak. Będzie mi tego cholernie brakować.

________________________________
No i w końcu napisałam kolejny rozdział :)
Nie było tyle komentarzy ile być powinno, ale miałam wenę więc jest.
Mam nadzieję, że się podoba.
Czytasz = wyraź swoją opinię chociaż w krótkim komentarzu
4kom=kolejny rozdział :*
WOW! PONAD 600 wejść?! KOCHAM WAS ! <3

wtorek, 5 marca 2013

Rozdział 14

*Oczami Louisa*
Klaudia poszła właśnie po prysznic,a ja siedziałem na łóżku oglądając mecz piłki nożnej. Chociaż cały czas zastanawiałem się nad słowami Nialla. Nie dawało mi to spokoju. A co jeżeli Klaudia coś do niego czuje? Może jednak go kocha? Sam nie wiem. Cały czas te pytania mi siedziały w głowie. Kiedy wyszła z łazienki owinięta tylko w ręcznik. Krople wody spływały po jej ciele, włosy opadały na jej ramiona. Usiadła się obok mnie i wtuliła się we mnie. Ja objąłem ją i pocałowałem ją w obojczyk. Otóż jeszcze ze sobą nie współżyliśmy. Ona jeszcze nie była gotowa, nigdy nie naciskałem. Wolałem poczekać na odpowiednią chwilę. Chyba właśnie taka nastała. Odwróciła się w moją stronę, swoimi rękoma złapała mnie za policzki i pocałowała mnie w usta. Usiadła na mnie okrakiem, spojrzała się w oczy, uśmiechnęła i znów złożyła na moich ustach pocałunek. Wstaliśmy. Moje ręce trzymałem na jej talii. Ona wodziła swoimi opuszkami palców po moich plecach. Kiedy zaczęliśmy się całować bardziej zachłannie, ona powoli zaczęła odpinać guziki od mojej koszuli. Spojrzałem się na nią, ona tylko się uśmiechnęła i znów mnie pocałowała. Wiedziałem, że chce tego tak jak ja. Kiedy już rozpięła moją koszulę, ja powoli ściągnąłem jej ręcznik i rzuciłem w kąt pokoju. Trochę się zaczerwieniła, a jej twarz skierowana była w podłogę. Przytuliłem ją i powiedziałem ' jeśli tego nie chcesz to powiedz. nie zmuszam Cię '
K; Chcę, tylko po prostu to mój pierwszy raz i tak jakoś dziwnie mi się stoi przy tobie naga - przygryzła dolną wargę i słodko się uśmiechnęła
Ja; Nie krępuj się. Będzie dobrze. Zobaczysz - na co ona się uśmiechnęła.
Zacząłem ją całować, i lekko popchnąłem ją na łóżko. Jej plecy dotykały białej pościeli. Byłem teraz nad nią, moje pocałunki schodziły coraz niżej, od szyi, po piersi, brzuch. Chichotała, widocznie ją to łaskotało. Zacząłem delikatnie całować wewnętrzną stronę jej ud. Po chwili całowałem już jej łechtaczkę, zaczęła cicho pojękiwać, niespodziewanie włożyłem jej dwa palce do pochwy głośno zajęczała i wygięła się w łuk. Palce wplatała w moje włosy, a ja dalej doprowadzałem ją do rozkoszy. Zlizałem jej soki, i ją pocałowałem, ona popchnęła mnie i wylądowałem plecami na łóżku. Usiadła na mnie i się zadziornie uśmiechnęła. Zaczęła całować mnie po torsie, schodząc aż do moich spodni. Zwinnie je ściągnęła.

*Oczami Klaudii*
Jego bokserki były wybrzuszone. Ściągnęłam je zębami, a kiedy się spojrzałam jego 'przyjaciel' stał na baczność. Zawsze mówiłam, że nigdy nie zrobie komuś loda itp. no, ale... to Louis jemu nie mogę odmówić. Niepewnie wzięłam jego penisa do ręki i zaczęłam powolnym ruchem ręki masować góra-dół, z każdą chwilą przyśpieszałam. Postanowiłam, że wezmę go do buzi. Powoli włożyłam go sobie do buzi i jak przedtem ruchy góra-dół. Lou podtrzymywał mi włosy, przy czym trochę przyciskał mi glowę. Louis zaczął jęczeć z roskoszy, coraz głośniej. Nie zdziwiłabym się jakby ktoś z domowników to usłyszał. Jednak cieszyło mnie to, bo doprowadzałam go do przyjemności. Nagle podciągnął mnie w górę i powoli wsadził swojego penisa w moją pochwę. Jęknęłam z bólu. Boże jak to bolało, łza spłynęła po moim policzku, niestety Louis ją zauważył
Lou; Boże, przepraszam. Ja nie chciałem. Wybacz mi - chciał już przerwać, ale ja go tylko przytuliłam i powiedziałam ' Nie masz za co przepraszać. Już jest wszystko okej. Kontynuujmy.'
Lou; No dobrze, tylko jeśli będzie za bardzo boleć szybko mi powiedz to przestanę.
Ja; Obiecuję - wróciliśmy do poprzedniej czynności. Mój chłopak trzymał mnie w tali i poruszał mną w górę i w dół. Oczywiście z początku bolało, lecz po dłuższej chwili ból zamienił się w rozkosz. Poruszał mną coraz szybciej, krzyczeliśmy z przyjemności. Louis wstał, a ja zawiesiłam się mu na szyi. Przyparł mnie do ściany i znów zaczął we mnie wchodzić, tym razem szybciej i głębiej. Czułam, że dochodzę.
Ja; Lou... ja już nie wytrzymuję...
Lou; Jeszcze chwila... Na mój znak krzyknij moje imię
Ja; Ok - Długo nie czekałam na rozkaz.
Lou ; Juuż
Ja; Loooouis! Taaak.. Jeszcze ! - wyjął szybko penisa ze mnie i wytrysnął mi spermę na piersi i okolice brzucha. Opadliśmy na łóżko, ja wtuliłam się w jego nagi tors, a nasze oddechy próbowały się unormować. 
Ja; No to chyba pójdę jeszcze raz pod prysznic - spojrzałam się na biały płyn na moim ciele i się uśmiechnęłam
Lou; Sama? No chyba nie. Idę z tobą 
Ja; Jesli liczysz na coś więcej to się mylisz zboczeńcu haha - i pobiegłam do łazienki
Lou; Oh ja nie jestem zboczeńcem ! Wypraszam sobię ! haha jestem po prostu niewyżyty haha - dorwał mnie w łazience i pocałował.
Ja; No tak. jesteś moim niewyżytym wariatem - uśmiechnęłam się
Lou; Kocham Cię 
Ja; Ja ciebie też - i weszliśmy pod prysznic. Oczywiście nie obeszło się bez drugiej rundy. Po 'tym' położyliśmy się od razu do łóżka i zasnęliśmy. 

*Oczami Nialla*
Przez całą noc słyszałem ich krzyki i jęki. Oczywiście płakałem, a jakby inaczej. Przecież jestem taki wrażliwy i naiwny bla bla bla... zadna dziewczyna nie chce jakiegoś wrażliwego frajera. No, ale serce nie sługa. Tak bardzo chciałbym być na miejscu Louisa, on ma takie cholerne szczęście. Zszedłem do kuchni i usiadłem przy blacie i oparłem głowę o rękę. Usłyszałem, że ktoś schodzi po schodach, była 3 nad ranem nie miałem pojęcia kto to mógł być. Spostrzegłem Klaudię w roztrzepanych włosach, w koszuli Lou i samych bokserkach. Na mój widok się uśmiechnęła ja odpowiedziałem tym samym.
K; Co ty tu robisz o tej godzinie?  - zapytała się siadając obok mnie
Ja; Mógłbym zapytać o to samo.- zaśmiałem się
K; Oj no weź. Niall - kochałem jej śmiech, był najcudowniejszy na świecie
Ja; No coo.. Tak sobie siedze. Nudze się 
K; Aha. Ja przyszłam tu bo... kurcze zapomniałam haha
Ja; Oj ty głuptasie 
K; Już wiem ! Chciałam zrobić sobie kakao - wstała i podeszła do szafki i wyciągnęła pojemnik z kakaem - chcesz też głodomorku ? - uwielbiałem jak tak do mnie mówiła, od razu miałem banana na twarzy 
Ja; Czemu nie? Zagrzeję mleko 
K; Okej. A ja wsypię kakao do kubków, a no właśnie jaki chcesz? Ten w koniczynki czy w superbohaterów?
Ja; Eeee.. W koniczynki 
K; No to ja wezmę w superbohaterów - uśmiechnęła się i schowała pojemnik do szafki, a następnie usiedliśmy na nasze wcześniejsze miejsca
K; Jak się czujesz ? 
Ja; Dobrze, nie narzekam a ty? - musiałem skłamać, miałem jej powiedzieć, że umieram z zazdrości o nią?
K; Świeetnie. Jestem chyba najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi 
Ja; Cieszę się - podszedłem do garnka z mlekiem i wlałem do kubków następnie podałem jej ciepłe kakao. Porozmawialiśmy jeszcze trochę, aż w końcu Klaudia poszła na górę. Ja jeszcze przez chwilę posiedziałem w kuchni dopiero później udałem się do mojej sypialni. I tak nie mogłem zasnąć. Kurcze  to już druga moja nie przespana noc. Jak zwykle słuchałem sobie muzyki, lecz kiedy słuchałem piosenki Justina Biebera - Fall tak jakby, coś mi podpowiedziało, żebym jej to zaśpiewał, w końcu ta piosenka opowiada o miłości przyjaciela do przyjaciółki. Tylko, że jest mały problem. Boję się jej to zaśpiewać, a jeśli mnie wyśmieje? A jak nasza przyjaźń pójdzie się jebać? Tego bym chyba nie zniósł. Zastanowię się nad tą piosenką, może kiedyś będzie idealna sytuacja, żeby jej to zaśpiewać? Kto wie jaki scenariusz życie nam napisze...

Pierwszy raz napisałam scenę +18 xD Jejku ponad 500 wejść :o Kocham was ! Podoba się? Komentuj :) 5 komentarzy = kolejny rozdział <3